piątek, 11 kwietnia 2014

Spódniczka


Znowu jestem chora, to irytujące tak ciągle się przeziębiać. W głowie krystalizuje mi się pomysł na scenariusz, miejmy nadzieję, że nie będzie w nim zbyt silnej inspiracji Bergmanem...Ale naprawdę, ostatnio mam kręćka na jego punkcie. Persona- co za niezwykły film! A  Liv Ullmann- co za wspaniała aktorka! Byłam dzisiaj w nowym centrum handlowym i w jednym sklepie obsługiwała mnie ekspedientka bardzo do niej podobna, chyba nie muszę pisać jakie to na mnie wywarło wrażenie. Powiem tylko, że było to jak szczypta magii w zwykłym życiu, gdzieś pomiędzy nowo otwartymi sklepami. Ach, Liv...
Czuję, że mam gorączkę i jutro sobie poleżę. Co za szczęście, że nie czekałam z kinem do weekendu tylko poszłam wczoraj- sala prawie pusta, można sobie było pozwolić na położenie rzeczy na sąsiednim siedzeniu, półgłośne uwagi  i śmiech. Oczywiście zabrakło mi już czasu na szukanie spódnicy ( na maturę!), ale to w sumie lepiej, bo pojechałam dzisiaj do tego nowego centrum, gdzie znalazłam świetny sklep, a w nim IDEALNĄ spódnicę.
Robię prezentację maturalną ( ha, ha, ale nie dzisiaj), omówiłam 3 z 5 utworów, jeszcze 2 + wstęp i zakończenie. Już się zaczynam stresować przed ustną, no ale taka już jestem, przywykłam do swoich panicznych reakcji.
Chciałam obejrzeć Godzinę wilka, ale nie dam rady- jest już późno, a poza tym gorączka całkiem zwaliła mnie z nóg. Pomodlę się jeszcze tylko za jedną osobę i lulu pa. A jutro prezentacja, hiszpański, list do BF, matma, Bergman... O ile choroba całkiem mnie nie rozłoży, ale miejmy nadzieję, że nie.
Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz