środa, 2 kwietnia 2014

Hmmm...

Nie chce mi się robić tego, co muszę robić, więc robię wszystko, żeby tego nie robić, ale jednocześnie nie robię też tego, co chciałabym robić, bo przecież jestem taaaaka zajęta... No właśnie. Absurdalne. Trzeba by chyba zrobić co do mnie należy, a później zająć się czymś przyjemnym. Hiszpańskim. Filozofią. Pisaniem. Mam ostatnio tyle pomysłów na opowiadania, ale nie realizuję ich przez to cholerne maturalne widmo nad moją głową. I chociaż na dobrą sprawę nic od niej nie zależy (tam gdzie idę na studia mam już zapewniony max punktów) i muszę ją tylko po prostu zdać, to jednak okropnie się stresuję i boję... Bez sensu. Jakoś mi ostatnio obrzydła szkoła. Nie mogę tam wysiedzieć. Czuję się fatalnie, fatalnie. A przecież jest przecudowna wiosna, można chodzić w sukienkach, czytać Cortazara w parku...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz