sobota, 15 marca 2014
When I'm home
To taki paradoks, robię wszystko,żeby jak najrzadziej tu przyjeżdżać, a kiedy już przyjeżdżam rozpływam się z zachwytu. Bo zakwitły już stokrotki. Bo lśniła woda na jeziorze. Bo szumiała rzeka. No tak, wszystko pięknie, tylko gdybym miała zostać tu na zawsze chyba by mnie szlag jasny trafił.
Miałam się uczyć wczoraj w nocy, ale zmorzył mnie sen i nie wyszło. Zasypiając myślałam- wstanę o szóstej i się pouczę... Obudziłam się o dziewiątej. Padał deszcz. Ciągle pada. Ale taki już wiosenny, po którym wszystko będzie rosło.
Jestem w domu z młodszą siostrą, która właśnie zasnęła (hura!). Rodzice pojechali do miasta. Jak wrócą spotkam się z koleżankami i będzie fajnie, na pewno będzie fajnie, chociaż teraz zupełnie mi się nie chce i najchętniej cały dzień spędziłabym pod kocem, czytając.
Nie mam sił do tej wiosny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz